Rozdział 1
Lola zeszła po schodach na dół. Szofer popijał poranną kawę czekając na dziewczynę. Przywitała się z uśmiechem:- Dzień dobry!
- Cześć! Jeszcze nie gotowa? Fajna piżamka.
- Dziękuję, baranki nie są modne ale przynajmniej są na ubraniu a nie w snach. To ja biorę kanapki i idę się ubrać.
Wzięła jedzenie i szybko skoczyła na górę.
Przekreśliła w kalendarzu "25" i skoczyła to łazienki się ubrać i uczesać.
Lola była ładną dziewczyną, która za bardzo nie zważała na to że jest bogata. Nie miała tutaj przyjaciół. Od kiedy umarła jej mama, mieszkała w Polsce i wszystko zmieniło się na gorsze. Co prawda nikt jej nie dokuczał ale znowu nie udzielano jej wielkiej sympatii tylko jeśli chodziło o zakupy i podobne sprawy. Od ośmiu lat Lola obwiniała siebie za śmierć matki. Ojciec od pięciu lat nie odezwał się do niej ani słowem, nie dlatego że był obrażony, tylko dlatego, że nie umiał z córką nawiązać kontaktu a sam czuł się samotny.
Lola spakowała do torby ubrania i szczoteczkę.
Wyszła ubrana w białą bluzkę z napisem "Believe" i czarnych poszarganych spodniach. Założyła kurtkę i szalik. Potem popędziła do samochodu zamykając za sobą drzwi. Szofer przez całą drogę żartował.
Gdy już dojechali na miejsce nie było dużo ludzi przed hotelem, z racji że Lola miała wynajęty pokój w tym samym hotelu co Justin odłożyła walizki i wyszła na zewnątrz czekając na autobus przed budynkiem. Zebrało się trochę ludzi rozpoczęły się przepychanki. Chłopaka w tłumie ochroniarzy i ludzi nie można było nawet zauważyć.
Wybiła ósma. Koncert rozpoczął się Lola wsłuchana w głos Justina robiła zdjęcia.
Miała 18 lat a czuła się na 5. Wkońcu pomyślała że musi zrobić coś szalonego i weszła na scenę tańcząc. Justin trochę się oddalił ale potem zaczął tańczyć razem z nią. Lola była choreografką więc taniec nie wyglądał jak tańczący kurczak.
Narazie tyle bo mi się nie chce , jak zauważę że są komy i wejścia to ok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz